piątek, 17 października 2014

Potrójny pech - Piątek 17-nastego

Dziś nie mogę opisać uczuć słowami,
ten dzień nie był dla mnie zbyt dobry.
Byłem cały rozkojarzony, nad niczym nie mogłem się skupić, jeszcze ta pani od matematyki, ciągle zwracanie uwagi z nie robienia niczego, mam dosyć. Z jednej strony cieszę się, a z drugiej chce mi się płakać.Jutro myślę, że spędze miło dzień, ponieważ przyjeżdża do mnie mój ukochany przyjaciel - Kamil, ukochany pod względem przyjaźni wiążącej nas już ponad 7/8 lat, dziękuję że jesteś...
Strasznie ponury był dzisiejszy dzień, nic odjąć nic dodać, był zniszczonym dzień, każdemu się spać chciało, lecz zdziwiło mnie zachowanie pani od Polskiego, była bardzo miła, znaczy miło prowadzi lekcję, może zakończymy już temat szkoły.
Jak wyszedłem już, że szkoły poszedłem z 500 metrów, a tu jakiś opel mnie kałużą oblał, aż pod głowę.
Myślałem że po prostu zabije tego kierowce, byłem cały mokry, a co do kierowców, mogliby troszkę bardziej uważać, niech się stawia na miejscu ochlapanego ciekawe jak im by było :)
Ten post już zakończyłem, nie był zbyt długi, ale jutro będzie napewno bardzo długi, heeeej!

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Świetna notka, pisz dalej!
Czekam do jutra.

Anonimowy pisze...

Według mnie masz to coś do pisania, wkladasz w to serce, a nie jak inni fałszywcy, jesteś szczery do bólu czytam i będę czytała

† Wantsail † pisze...

Współczuje sama miałam podobną sytuację z kierowcą. Mieliśmy przedstawienie w szkole więc byłam elegancko ubrana na biało granatowo aż tu nagle jakiś idiota mnie ochlapał. Nie ma to jak zostać wywalonym z przedstawienia. :c

Anonimowy pisze...

bardzo, bardzo, bardzo mi się tu podoba <3 będę zaglądała częściej ;-))))